Dag. Co mi właściwie strzeliło do głowy, żeby pisać coś takiego. Zawsze twierdziłem, że nie cierpię blogów i innych takich, a czym innym jest takie pisanie? Przyczyna jest chyba taka, że nie mam kurwa do kogo gęby otworzyć. (chociaż tego i tak pewnie nikt nie przeczyta). Pozatym jeszcze niektóre teksty na stronie barta. No i moja ogólna kondycja psychiczna czy inne gówno.
Jest godzina przed południem, cholerne słońce świeci prosto w oczy. Od godziny przeżuwam śniadanie, ale czuję się, jakbym żarł jakiś filc. No tak.. Przecież jest zajebiście - oddałem w końcu magisterkę! Fakt, przynajmniej z jednej strony ulga i spokój. Nawet jeszcze lepiej, piszę soft dla różnych firm, będzie za co chlebek kupować, itp itd etc bla bla bla. To czemu kurwa się czuję jak jak jakiś śmieć przepuszczony przez wyżymaczkę?!...
Wkurwiają mnie ludzie. Jakieś 95% populacji, żeby rzucić jakieś nic nie znaczące cyferki. Chociaż to też nie do końca prawda. [krótka przerwa na wuce] Jakby ten pierdolony świat był jednym wielkim wariatkowem (oklepane porównanie, ale co mi tam). Tylko czy to ja jestem pacjentem czy cała reszta?...
Ale o czym to ja chciałem... Jakoś kiepsko idzie to pisanie - ekshibicjonizm psychiczny chyba do mnie niezbyt pasuje.
No więc... Najbardziej wkurwiającą rzeczą jest pierdolona bezsilność. Kiedy nie masz wpływu na to, co się dzieje. Jeszcze gorzej, jeśli nawet nie wiesz dlaczego tak się dzieje. Zawsze byłem zdania, że jedno z największych kurestw to manipulowanie ludźmi według własnego widzimisię, tresowanie ich czy innego rodzaju wpływanie na osobowość. Dlatego wystrzegałem się tego. A teraz... Teraz, kurwa, tak bym chciał właśnie zmienić jedną małą osóbkę... Nie wiem zresztą czy zmienić to odpowiednie słowo. Raczej przywrócić stan poprzedni...
Tak, nie rozumiem ludzi. Kobiet właściwie (jeśli ktokolwiek rozumie). Ale takie rzeczy naprawdę są poza moim pojmowaniem... Może po prostu jestem głupim naiwniakiem (bardzo możliwe). No bo kto niby wierzy dziś, że jeśli czuje się tak zwane coś więcej, albo chociaż człowiek jest kimś ważnym dla kogoś innego - to jest to coś, co kurwa trwa, a nie mija po chwili i już jesteś kimś, kogo się olewa. Bez wyjaśnienia co i jak. Kiedy tak teraz przeglądam wcale-nie-tak-dawne logi, to wyć mi się chce albo rozpierdolić wszystko co jest w zasięgu. Nie potrafię pojąć, jak szybko ludziom mogą się zmieniać poglądy. Póki jeszcze to mnie nie dotyczyło, to ok. Ale jeśli jest to ktoś, kto tyle dla mnie znaczy...
Siedzę i czekam, aż jakiś kontakt będzie możliwy. Chociaż z moimi zajebistymi zdolnościami komunikacyjnymi...:/ Słońce dalej wkurwia. Usiłuję nadłubać to co mam do roboty, ale ofkors nie mogę się skupić na kodowaniu. Dj Dean - Tunnel Trance Force 21 CD2 - jeden z najlepszych secików. Anger grows within me...
No i proszę... Właśnie odezwała się osoba, z którą kiedyś (znów wcale nie aż tak dawno temu...) tyle mnie łączyło... Przez długi czas... Teraz ma swoje własne życie - jednak nie zapomniała, jak się okazuje... A przynajmniej mnie nie olewa. Arghhh...
Jeszcze jedna rzecz mnie wkurwia... Tak zwane `nieważne.' Kiedy widzisz, że coś jest nie tak, chcesz się czegoś dowiedzieć, bo niepewność zabija, a wszystko co dostajesz to owe magiczne słówko. Nie prościej wywalić wszystko prosto z mostu? Nie owijać w bawełnę, nie kołować, nie olewać, tylko powiedzieć... Ale może to ja jestem zbyt prosty...
Słońce już gdzieś zniknęło. Dochodzi 14. Czekam, aż wrócisz... Pieprzony idealista mający nadzieję, że coś jeszcze da się jednak zrobić.

HAD I the heavens’ embroidered cloths,
Enwrought with golden and silver light,
The blue and the dim and the dark cloths
Of night and light and the half light,
I would spread the cloths under your feet:
But I, being poor, have only my dreams;
I have spread my dreams under your feet;
Tread softly because you tread on my dreams.

W.B. Yeats - 36. Aedh wishes for the Cloths of Heaven
The Wind Among the Reeds, 1899

Omega Red, 10.10.2003.

PS. [19.30.]
Kontakt... Wyjaśnienia... W jakim ja świecie żyję?
lece, pa
...


[Powrót]