Again and again
Your face reminds me of a bleak future
Despite the absence of hope
I give you this sacrifice

Niewyraźne obrazy, niesłyszalne dźwięki, niejasne odczucia. Niejasne poza
jednym. Otwierasz oczy. Spoglądasz na zegarek. Środek nocy. Nad ranem. Rano.
Jeszcze kilka razy. W końcu nadchodzi pora. Zwlekasz się z materaca. Siadasz
na tapczanie z twarzą w dłoniach. Zmuszasz się, by wstać. Rzut oka na monitor.
Podlać roślinkę. Do łazienki, umyć się. Czas mija. Wracasz. Kilka minut do
wyjścia. Przeglądasz, co się działo na ircu. Spakować słuchawki, klucz, wyjść.
Babcia stojąca przy wyjściu z budynku jak zwykle nie mówi ani słowa. Na
przystanek. Siadasz, zamykasz oczy. Czas mija. Jesteś na miejscu. Wychodzisz
na zewnątrz. Do sklepiku, kupić dwie drożdżówki. Słońce praży bezlitośnie.
Dalej, wreszcie klimatyzowany budynek. Karta, winda, następna karta. Beep.
Beep. Przywitać się. Rzucasz plecak w kąt, włączasz komputery. Kawa. Śniadanie.
Podłączyć słuchawki. Zalogować się. Poczta, bugbase, cokolwiek. "Praca". Czas
mija. Co jakiś czas zerkasz na shella. Czasem piszesz coś. Pora na obiad.
Kolejna kawa. Być może pojawia się, być może rozmawiasz z nią. Czasem.
Uśmiechasz się. Czas mija. Drożdżówka. Oczy zamykają się, albo i nie. Kawa,
która nic nie daje. Koniec. Pożegnać się. Zbierasz się, wychodzisz. Beep. Beep.
Karta, winda, następna karta. Słońce praży bezlitośnie. Czekasz na autobus.
Zawsze co najmniej dziesięć minut. Przyjeżdża. Wsiadasz, zamykasz oczy. Czas
mija. Docierasz na miejsce. Do domu. Gorąco, ledwo da się wytrzymać. Podlać
roślinkę. Kolacja. Po dziesięciu godzinach poza domem nie masz ochoty na nic.
WoW, irc, baldurs, cokolwiek. Być może pojawia się, być może rozmawiasz z nią.
Czasem. Uśmiechasz się. Czas mija. Może tylko czekasz na odpowiedź. Przestajesz
się uśmiechać. Noc. Wciąż gorąco. Pora się kłaść. Przewracasz się z boku na
bok. Sen nie nadchodzi. Ty nie usłyszałeś "żyj dla mnie". Sam sobie to
powiedziałeś. Czas mija. Czy warto? Przecież nic się nie zmienia. Nie potrafisz
odrzucić nadziei. Tak jak nie potrafisz wbić noża we własne serce. A czas mija.
Niewyraźne obrazy, niesłyszalne dźwięki, niejasne odczucia. Niejasne poza jednym.
Brak.

Shadow, my sweet shadow..
                                                       Omega Red, 30 czerwca 2006

[Powrót]