Cisza

 

Trefne karty rozdał los

więc przegrałem partię z nim”

(Dżem „Paw”)

 

                Budzę się. Ciemność. I cisza. Cisza tak intensywna, tak wyraźnie brzmiąca, tak namacalna. Cisza szumi. A może to wiatr? W tamtej chwili mógłbym spędzić wieczność słuchając jej. Ona mnie rozumie. Wiele nas łączy. Noszę ją w sobie. Ja, niemy potomek Nocy.

 

*             *             *

 

                Kiedyś (?)... Zapadła noc. Stoję wśród ciszy. Jest i wiatr. Za mną miasto, a na wprost... Horyzont. Niebo. Chmury. Księżyc. Pola. Wzgórza. Chcę iść, iść przed siebie nie oglądając się wstecz... Słuchać wiatru, słuchać ciszy, czuć pod stopami żywą ziemię... „Widzę ciemność! Ciemność widzę!”

 

 

*             *             *

 

                Może kiedyś... Nie iść do szkoły. Siedzieć nad rzeką i uczyć się puszczać kaczki na wodzie. Z kimś, kto jest twoim prawdziwym przyjacielem. Kto zawsze cię wysłucha i poradzi coś, jeśli tylko będzie w stanie. Z kim możesz spędzić czas nie rozszarpując sobie serca na strzępy, nie myśląc o kolejnym samotnym i bezsensownym dniu równie samotnego i bezsensownego życia... Z kimś, kto nadaje temu życiu sens. Z kimś, dla kogo warto jednak żyć. Kto potrafi zabić ciszę.

 

*             *             *

 

                Hominem quaero. Tempus fugit. Kiedy jesteś sam, to z czasem może być tylko gorzej. Aż znajdzie się ktoś, kto nie potraktuje cię jak śmiecia walającego się pod nogami.

 

 

*             *             *

 

                Witaj, ciszo. Znów jedynie ty jesteś tu ze mną. Przycupnęłaś gdzieś w kącie i tylko czekasz, żeby rzucić mi się do gardła. A ja nie mam KIM się bronić... Ja, niemy potomek Nocy.

 

Omega Red, 24 lutego 1998

 


[Powrót]